środa, 31 października 2012

JeZień

Wstałam dziś "skoro noc" i powlokłam się o siódmej do sklepu. Mam wrażenie, że poranne "3 stopnie" to nie te same "3 stopnie", które mamy w południe...
Kilka dni temu nastała jakże malownicza jeZień (niestety nie mająca nic wspólnego z sukniami od Macieja Zienia leżącymi bogato na trawnikach).
Kilka zdjęć, jak to wygląda u mnie.
Pięknie, czy nie, ja należę do tej grupy ludzi, która mamrocze pod nosem idąc ulica, że mogłoby to gówno już stopnieć. To co, może jakaś .. wiosna?! Nie? To chociaż Złota polska Jesień?
JESIEŃ jego mać... mamy październik...Na prawdę zdążę jeszcze ubrać choinkę.








PAULINA



poniedziałek, 29 października 2012

Nic śmiesznego

W reklamie - w tle za modelką, w filmie - dublując główną aktorkę, w gazecie, ale nigdy na okładce, w rezerwie, jak inna prezenterka nie dotarła na czas do studia, na opakowaniach, ale nie jako twarz marki, druga w kolejce do kalendarza sieci hoteli...

"Znowu drugi. Całe życie ciągle drugi. 
Nawet jak gdzieś pierwszy byłem, czułem się jak drugi."

Druga, co do hierarchii wnuczka (u dziadków, których nie darzę sympatią), drugie dziecko tatusia, druga wielka miłość, drugi właściciel psa.

Nie mam z tego powodu jakiegoś kompleksu... Zdarzyło mi się w życiu wiele śmiesznego...
Po prostu kocham ten cytat, jest taki polski... jak "Łódź, kurwa!", miasto biedy, bezrobocia, dziurawych dróg, starych fabryk i kiboli. "Nawet Wyzima ma swoje gorsze dzielnice"

Na zimę przygotowana byłam tylko szafowo... w żadnym razie psychicznie. Już pod koniec wrześnie wyciągnęłam z pawlacza kurtki i futra, żegnając się tym samym z sandałkami i szpilkami...

Sobotni poranek Miauczyńskiej rozpoczął się od przerażenia towarzyszącego pierwszemu spojrzeniu w stronę okna, "Dżizas, kurwa, ja pierdolę" i profilaktycznej wędrówce po koc i ciepły kubek...






Wcale nie było tak zimno... ja po prostu lubię panikować.


Futerko - H&M, sprzed kilku sezonów, ale chyba długo nie wyjdzie z mody :)
Sweterek - H&M, cienki, ale z wełny z angorą, więc grzeje :)
Rurki - Tally Weijl (w końcu w nie wchodzę!, również zabytek)
Botki - New Look (bodajże 2010/2011)
Pasek - ASOS
Nauszniki - dawno temu kupione na allegro
Naszyjnik - S.Oliver
Fioletowo - różowe Aviatory - Ebay










Photos by My Fashion Blog


niedziela, 21 października 2012

Sunrise

Dziś nie miałam już problemów z natłokiem myśli.
Dla odmiany towarzyszyła mi przez cały dzień błoga bezmyślność przerywana drzemką.
Wysłanie swoich myśli w przestrzeń zawsze mi pomagało :)

Dzisiejszy z premierowym występem spodni Motel Rocks z Nasty Gal
Jeffrey Campbell Lita - Nasty Gal
Kurtka Zara
Sweter H&M
Szal - nie mam bladego pojęcia, liczy sobie ładnych parę sezonów
Rękawki - H&M
Edward - własność prywatna ;)

Łukasz uchwycił cudowne poranne światło i mgłę :))







PAULINA


sobota, 20 października 2012

PERFEKCYJNE KŁAMSTWA

Dlaczego wmawia nam się naokoło, że mamy być idealne? 

Długo o tym myślałam... w wannie, obserwując błękitno-turkusowe zacieki z barwnika soli do kąpieli, których nigdy nie chce mi się czyścić.

Czytałam wczoraj wywiad ze znanymi celebrytkami - skandalistkami, które tłumaczą się, że nigdy nie grają pod publiczkę i bardzo ciężko pracowały na swoją sławę, a nawet twierdzą, że bardzo starają się chronić swoją prywatność. Plotki o nich to złośliwości, a one same zawsze starają się być sobą... Trafiłam też na blogi - perfekcyjne, perfekcyjnie naśladujące poprawny, do bólu wyważony i grzeczny blog Kasi Tusk. Ją mogę zrozumieć - jest córką polityka, wypada więc, by była właśnie taka, jaka jest. Co jednak ciągnie inne blogerki, do wmawiania nam, że w ich świecie nie ma zakalca, odrostów na głowie i dziur w skarpetkach? 

Telewizja podsuwa nam Perfekcyjną Panią Domu o wyglądzie prosto z wybiegu. Ustylizowaną przez fryzjera, chudą niczym modelka i w kreacjach od Macieja Zienia. Od lat chcą nam wmówić, że na świecie istnieją doskonałe kobiety, które w pełnym makijażu pielą swoje doskonałe ogródki, niczym Brie van de Kamp, objadają się w nocy tortem i mają ciało w rozmiarze zero jak Carrie Bradshaw, czy jak Gabrielle Solis, zakochują się w przystojnym, finansowym potentacie, z którym żyją długo i szczęśliwie wśród brylantów. Bohaterki babskich seriali chadzają na randki z maklerami giełdowymi, albo pisarzami,  przezywają płomienne romanse z ogrodnikami o urodzie i ciałach chippendalesów, noszą torebki od Prady i zawsze, bez wyjątku - mają grono oddanych przyjaciółek.

Czy te wszystkie zabiegi po to, by napędzać psychoterapeutom klientek?
O ile babskie seriale traktować się staram z dużą dozą rezerwy, o tyle prasa i niektóre blogerki mnie męczą. Pokazuje się nam, jak Heidi Klum wychodzi z brzuchem płaskim jak deska i dzieckiem na ręku pięć dni po porodzie, a Beyonce leży na porodówce w pełnym makijażu i ze sztucznymi rzęsami. Mało która kobieta ma tyle siły, by odeprzeć to wszystko w 100%. W głowie każdej z nas zostaje mała kartka z napisem "IM NIE DORÓWNASZ", bo jak jednocześnie robić zawrotną karierę, polerować każdy widelec przed przyjęciem, piec codziennie ciasteczka i wyglądać jak prosto od stylisty? Dlaczego wmawia się nam te wszystkie bzdury? Dlaczego, na niektórych blogach można podziwiać dziewczyny pozujące ze świeżo wyczesanym kotem w nowiutkiej, wyprasowanej piżamie?

Nigdy w to nie uwierzę... W to, że istnieją idealni ludzie, którzy nie mają uzależnień, gorszych dni, czy pary skarpetek pod łóżkiem. Dlaczego więc o tym piszę? Z powodu owej karteczki w głowie, która przykleiła się tam bez mojej zgody. Ba, podpisałam ją, niczym cyrograf z Diabłem, własną krwią.

Dziś modna jest sztuczność i bezosobowość. Kobiety nawet nie przyznają się, że chodzą, czy kiedyś, w czasach gdy to było modne, chodziły do solarium. Bo to jest passe, zarezerwowane dla marginesu i ekspedientek z Żabki. Te, które latały w futrach kilka lat temu, dziś deklarują, że nigdy..., a kiedy wróci moda, wskoczą w swoje stare norki. Modne jest udawanie kobiety z wyższych sfer, ponad wszystko poukładanej i kupującej eko żywność, nawet jeśli Twoje korzenie zamiast Szlachty, sięgają chłopa pańszczyźnianego.

Czy trend wyłapuje tylko słabe jednostki? Ludzi bez charakteru? Czy może jest to tak wielka, powodziowa fala, że zmyła już dawno nas wszystkich? Miotamy się więc i mataczymy w zeznaniach, byle tylko pozostać trendy w oczach postronnych. Słowo, które przychodzi mi na myśl, to PLASTIK. Coś bardzo sztucznego, czego nie można ani uformować, ani przytulić. O niczym też nie da się porozmawiać, bo jedyne, co usłyszysz, to formułki z Wyborów Miss Świata "Chciałabym pokoju na świecie".

Wracając do pierwszego wątku... Media zrobiły mi w głowie taką samą bezwartościowa papkę, z jakiej robi się Nuggetsy (mięso oddzielane mechanicznie, czyli ścięgna, skóry i chrzęści bez żadnych witamin). Sama nie mogę się czasem odprężyć, bo w słońcu moje okna są potwornie brudne, choć myłam je miesiąc temu, na łóżku leży pół szafy, a wanna ma zawsze niebieskie zacieki... Gapię się więc na te idealne kobiety i myślę, dlaczego nie dane mi było być jedną z nich?




Jako, że nadmierne myślenie na ogól powoduje stworzenie jakiegoś nowego problemu, na zdjęciach mam minę odzwierciedlającą mój dzisiejszy stosunek do wszechświata... Mój uśmiech na zdjęciu jest tak samo naturalny jak figury modelek ;)

Premiera sweterka z H&M, sukienki z InLoveWithFashion i złotego paska z Asosa.
Bikery Aldo - już wysłużone i moja niedawno nabyta kolia z Mohito.








PAULINA





niedziela, 14 października 2012

I got my Red Dress on tonight :)


Wyciągnęłam po roku nieużywania jedną z moich ulubionych kurtek - bikerówkę z Zary, urodzinowy prezent od chłopaka. Kurtka ma już 4 lata, a model jest nadal bardzo na czasie.
Bluza cropp z H&M
I moje urodzinowe LITA by Jeffrey Campbell zamówione z Nasty Gal - gdybym nie brała opcji z trackingiem, nigdy by do mnie nie dotarły... Nasty Gal wpisało zły adres, a celny wpisał jeszcze inny adres.... paczka jeździła z kurierem w tę i wewtę. Do pełni szczęścia przywalili mi jeszcze 49% podatku.












PAULINA